Właśnie dokonałam kawę siedząc w biurze cioci gdy ta weszła wręczając mi kartkę ze skanem mojego dowodu osobistego. Dobrze jest mieć kogoś kto ma skaner dowodów osobistych w rodzinie. Rzekłam uśmiechając się potulnie do cioteczki Leny. Wysoka blondynka koło czterdziestki zawsze była dla mnie miła. Opowiedziałam jej o rzeźbach i o tym jak bardzo chce odnaleźć ludzi odpowiadających za stworzenie czegoś tak przepięknego. Ciocia zgodziła się ze mną ze jeśli coś tak by ja wzruszyła chciałaby odnaleźć osobę której to się udało. Zwłaszcza że ciocia nie zbyt lubiła sztukę. Uśmiechnęłam się do niej serdecznie. Dzięki ciociu za użyczenia skaner dowodów osobistych. Te skany są mi bardzo potrzebne do pracy którą zaczynam już niedługo. Powiedziałam nadal uśmiechając się z wdzięcznością. Nie ma za co. Wiesz dobrze ze na mnie zawsze możesz liczyć kochanie. Odpowiedziała uśmiechając się serdecznie. Jak mówiłam dobrze mieć ciocie która pracuje w urzędzie o skaner dowodów osobistych ma także do własnych dyspozycji. Uśmiechnęłam się i pożegnałam się z ciocia. Ruszyłam w stronę domu. Nie mogłam się doczekać aż usiądę przed komputerem i poznam nazwiska twórców rzeźb które podziwiałam w drodze do cioci. Szłam przez już na dobre rozhulaną śnieżyce myśląc ze zimniej już chyba być nie może. Po jakiejś godzinie marznięcia doszłam do domu i wciągnęłam obiad tak szybko ze mama myślą że coś mi się stało. Wyjaśniłam jej ze jest mi jeszcze trochę zimno i ze chce jak najszybciej usiąść do komputera żeby czegoś poszukać. Mama popatrzyła na mnie dziwnie kiwając głowa.

Leave a reply