Nadmorskie klimaty

Od dłuższego czasu razem z córką szukaliśmy idealnego miejsca na wesele naszej jedynej pociechy. W poszukiwania włączyła się również rodzina przyszłego zięcia. Niby wokół mnóstwo lokali, ale nasi młodzi chcieli aby zabawa odbyła się w niepowtarzalnym miejscu i zaspokoiła wszystkie aspekty tej niepowtarzalnej uroczystości.

Hotel Jastrzębia Góra to dokładnie to czego szukaliśmy.

Zięć z córką uwielbiali morze; zresztą poznali się nad polskim Bałtykiem w Jastrzębiej Górze. Stąd zaproponowałam lokal w tej właśnie miejscowości. Ponadto goście weselni byli z całej Polski, kilka osób miało przyjechać nawet z Anglii. Zaczęliśmy przeglądać różnorodne oferty i idealnym rozwiązaniem wydał się  hotel Jastrzębia Góra. Spełniał wszystkie nasze wymogi – oprócz sali tanecznej (mieliśmy do wyboru trzy z różnym wystrojem) dysponował pokojami hotelowymi dla gości weselnych. I na dodatek znajdował się w bezpośrednim sąsiedztwie ukochanego przez młodych morza. Z okien wybranej malinowej sali słychać było szum morza, a na dodatek dla spragnionych naprawdę świeżego powietrza istniała możliwość wyjścia  na taras. Dodatkowo goście w hotelu Jastrzębia Góra w cenie mieli do dyspozycji basen i saunę.

Trzy dniowy ślub.

Z tej racji, że ślub i wesele odbywało się w piątek, postanowiliśmy pobyt dla wszystkich uczestników wesela przedłużyć do końca weekendu, czyli niedzieli. Tym bardziej, że menadżer hotelu Jastrzębia Góra dał nam z tej okazji bardzo korzystne rabaty. Cieszył nas bardzo fakt, że przed ostatecznym ustaleniem menu mogliśmy wszystkie proponowane na ciepło potrawy degustować i wybrać te, które nam najbardziej smakowały. To była uczta! Wystrój sali i swojej komnaty poślubnej młodzi wybrali sami przy pomocy i sugestiach projektantki wystroju wnętrz, która pozostaje do dyspozycji w razie potrzeby ze strony klienta. W każdym razie wszystko było ustalone dużo wcześniej i młodzi oraz my rodzice mogliśmy spokojnie zająć się przygotowaniem samych siebie do tak ważnej uroczystości. Jesteśmy ogromnie zadowoleni z usług hotelu Jastrzębia Góra, który w stu procentach spełnił oczekiwania wszystkich uczestników wesela.

 

Centrum dowodzenia pielęgniarek

Dwie pielęgniarki środowiskowe czytają dokument

Do tej pory pielęgniarki środowiskowe Wejherowo miały swoje macierzyste siedziby w poszczególnych placówkach medycznych na terenie całego miasta. Każda pielęgniarka miała przydzielony obszar, na terenie którego zajmowała się pacjentami. Lokalny fundusz zdrowia wpadł na pomysł utworzenia spółki Pielęgniarka Środowiskowa Wejherowo, której podlegałyby wszystkie zatrudnione na tym stanowisku siostry. Panowie, a w tym zawodzie przybywa ich powoli ale systematycznie, trochę są oburzeni pominięciem ich w nazwie spółki.

Zarządzający funduszem obiecują, że jeśli ich liczba sięgnie pięćdziesiąt procent zatrudnionych, nazwa zostanie zmieniona na Pielęgniarze i Pielęgniarki Środowiskowe Wejherowo. Na razie może to wywołać uśmiech na twarzy ale być może kiedyś… Ale teraz już poważnie. Powyższe działanie kasy chorych stworzenia czegoś w rodzaju centrum dowodzenia tym sektorem służby zdrowia uważam za trafiony. Pomysł ów podyktowany jest faktem, że zdarzały się z różnych względów w rejonowych placówkach medycznych braki kadrowe, które miały wpływ na jakość usług świadczonych w terenie.

Zwolnienia lekarskie pielęgniarek (oczywiście mają do nich prawo) i inne absencje powodowały, że do końca nie mogły spełniać swoich zadań wobec pacjentów. Po utworzeniu centrum Pielęgniarek Środowiskowych Wejherowo faktycznie łatwiej będzie rozdysponować wśród większej ilości osób pracę na rzecz podopiecznych. Pacjent to nie papier, który można wypełnić w późniejszym czasie czy wykonać zleconą prace w domu na komputerze i wysłać internetowo. Jego potrzeby zdrowotne i egzystencjalne muszą być zaspokojone w czasie, w którym tego faktycznie potrzebuje. Po przeanalizowaniu argumentów uważam pomysł utworzenia centralnej siedziby Pielęgniarek Środowiskowych Wejherowo za trafiony. Na razie miasto przygotowuje odpowiednia siedzibę dla nowo utworzonego członu zabezpieczenia medycznego.

Jakich mebli potrzebuje firma do biura

Kobieta z Władysławowa leży na wygodnej sofie

Zakup mebli większości kojarzy się z wielogodzinnym chodzeniem po sklepach, salonach meblowych lub, jeśli meble są z tzw. drugiej reki – po domach. Wydawałoby się, że rzadko kto zdecyduje się na kupno wyposażenia mieszkania bez oglądania na żywo. Ryzyko to podjęła firma meble Władysławowo. Rozpoczęła swoją działalność dokładnie rok temu. Natknąłem się na nią przypadkiem, poszukując używanych mebli do swojej wymarzonej kawalerki. Bardziej z ciekawości niż przekonania postanowiłem skorzystać z jej usług.

Specyfika mebli Władysławowo polega na tym, że to klient najpierw precyzuje swoje preferencje i wymagania. Dopiero wtedy otrzymuje przez Internet oferty w 3D oraz aplikację, która pozwala rozmieścić meble w pomieszczeniu, do którego mają być przeznaczone. Postanowiłem zaryzykować, wybrałem wg mnie najlepszą ofertę i dokonałem zakupu mebli. Byłem ciekawy jaki będzie ich stan faktyczny po dotarciu do mnie i czy spełnią moje oczekiwania. Samochód firmowy dostarczył je w uzgodnionym, dogodnym dla mnie czasie (pragnę nadmienić, że była to niedziela wieczór – ze względu na specyfikę mojej pracy).

Kierowca chętnie pomógł mi je wnieść do mieszkania. Meble spełniły moje oczekiwania i jestem z zakupu bardzo zadowolony. Niewątpliwym atutem mebli Władysławowo jest to, że działa na terenie całego kraju, wpłaca się na początek tylko umówioną cześć kwoty za towar, resztę reguluje się wraz dostarczeniem mebli do domu. Transakcję można sfinalizować mobilnym terminalem płatniczym u dostawcy. Optymistyczny jest również fakt, że odpowiednio i rzetelnie prowadzona firma w branży, o której by się wydawało, że bez dotyku fizycznego nie da się nic sfinalizować, może doskonale funkcjonować i spełniać wymogi potencjalnych klientów.

Z czystym sercem mogę polecić firmę meble Władysławowo wszystkim, którzy tanio chcą dokonać zakupu bez wychodzenia z domu i wielogodzinnych wędrówek po sklepach.

Pewien starszy pan

Obok niewielkiej posiadłości Władysława miała swoją siedzibę firma skup aut pomorskie. Sąsiedztwo wielu aut bardzo odpowiadało będącemu już na emeryturze starszemu panu. Sam od zawsze fascynował się autami, a teraz gdy już nie mógł prowadzić auta ze względu na różnorodne schorzenia chętnie odkurzał, przestawiał, porządkował swoją kolekcję aut. Nie były to auta naturalnej wielkości ale ich modele. Zbierane przez całe dzieciństwo i młodość auta stanowiły pokaźną kolekcję. Przy każdej okazji dostawał inny model auta. Gdy dorósł już się nie bawił tymi autami tylko usiadł za kierownicą prawdziwego auta. Jednak żal było mu wyrzucić gromadzone przez lata auta. Tym bardziej, że wśród aut znajdowały się marki nie produkowane już od wielu lat – syrenki, warszawy, łady, wartburgi, trabanty, „maluchy”, duże fiaty, polonezy, jak również auta dostawcze – jelcz, żuk. Teraz stanowiły te auta kawał historii! Już większości tych aut nie można było spotkać na drodze. Postanowił wraz z właścicielem skupu aut udostępnić swoje zbiory szerszemu ogółowi. W wyremontowanej szopie na terenie skupu znalazło się miejsce dla kolekcji aut pana Władysława. Przy okazji potencjalni klienci, w tym również dzieci, mogli zobaczyć trochę historycznych aut. Na dodatek starszy pan był świetnym gawędziarzem i znakomicie umiał przedstawić historię tych aut. Nawet pozwalał pobawić się miniaturowymi autami zarówno dzieciom jak i dorosłym. W ten sposób skup aut pomorskie zyskał dodatkową atrakcję. Kto wie co by się jeszcze wydarzyło, gdyby skup aut pomorskie okazał się miejscem łatwiej dostępnym dla przeciętnego szaraka…

Kucharz w Jastrzębiej Górze

Od 10 lat pracuje w hotelu Jastrzęba Góra jako kucharz. To hotel o wysokim standardzie więc wszystko musi być tu idealne. Przez cały ten okres nie miałem żadnej wpadki. Goście zawsze byli zadowoleni i chwalili nasze jedzenie. Wczoraj to się zmieniło. Hotel Jastrzębia Góra słynął z kolacji z kuchnią francuską. Podaliśmy to co zwykle tak samo przyrządzone quiche lorraine i zupę cebulową. Już po pierwszym daniu przyszły pierwsze skargi że z jedzeniem jest coś nie tak. Na sali gdzie zwykle panowała cisza opiewająca szeptami i jazzem nagle zrobił się gwar. Kelnerzy podchodzili w pośpiechu po talerze i przepraszali. Nie wiedziałem co się dzieje. Z drugim daniem było to samo. Z tej sytuacji nie było wyjścia bo wszystko było jakieś dziwne jakby było stare. 

Dramat w Hotelowej Kuchn

Kolacja zakończyła się dramatycznie bo goście opuścili lokal, a kierownik hotelu w Jastrzębiej Górze musiał zaproponować gością że nie zapłacą za pobyt w hotelu. Miało się to mocno odbić na mojej kieszeni, a może nawet na pracy. Długo na rozmowę z kierownikiem nie musiałem czekać. Jeszcze tego samego wieczora przyszedł do mojej kuchni licząc że będę w stanie to wyjaśnić. Ja sam nie wiedziałem co się stało i w nerwach powiedziałem że po prostu produkty się zepsuły. Usłyszałem tylko że odpowiem za to. Byłem pewien żę stracę pracę albo będę musiał zapłacić za ten wieczór i pobyt tych wszystkich ludzi. Hotel Jastrzębia Góra nie był najtańszy więc to by mnie finansowo zabiło na kilka naście lat.

Hotel Jastrzębia Góra traci renomę

Postanowiłem szybko zrobić dochodzenie. Bo coś mi w tym wszystkim nie pasowało. Podczas gotowania wszystko było gotowe, do tego Hotel Jastrzębia Góra zamawia wszystko z najlepszego źródła i zawsze wszystko jest świerze. Sprawdziłem wszystko kilka razy i w nie znalazłem nic nieświerzego ani zepsutego. Posmakowałem dania, które przygotowaliśmy tego wieczoru i faktycznie można było w tym wyczuć smak pleśni. Wypytałem pomoc kuchenną, czy ktoś coś dodał i albo widział coś podejrzanego. Jeden z kucharzy powiedział że widział że kelner zamiast odrazu zanosić do stołu z każdym daniem chodził do kierownika sali. To dało mi do myślenia. Hotel Jastrzębia Góra jest dość spory więc postanowiłem że nie będę go szukał tylko pójdę obejrzeć nagranie z monitoringu.

Hotel w Jastrzębiej Górze ma bardzo dobry system zabezpieczeń. Filmy z monitoringu byłby bardzo wysokiej jakości. Szybko znalazłem to czego szukałem. Kierownik planu do każdego dania dolewał jakąś dziwną żółtą ciecz. Poszedłem z tym do kierownika hotelu w Jastrzębiej Górze. Razem obejrzeliśmy całe nagranie. Okazało się że kierownik sali również był kucharzem i w ten sposób chciał zająć moje miejsce. Został przez to obciążony kosztami pobuty gości do tego został zwolniony.

Być muzykiem

Od dziesięciu lat jestem muzykiem. Grałem w kilku zespołach na gitarze basowej. Była to raczej zabawa w muzykę bo więcej piliśmy niż graliśmy ale i tak lubiłem to życie. Mieliśmy nawet kilku lokalnych fanów, więc zabawa na koncertach była przednia. Nawet mieliśmy swój lokal, w którym zawsze mogliśmy zagrać i nie musieliśmy martwić się o publikę. Teraz jestem o dziesięć lat starszy i z gitary basowej przerzuciłem się na kontrabas, a z taniego wina na whisky. Brakuje mi tego czasu ale po kilku latach zrozumiałem że to była tylko zabawa. Teraz gram mniej na scenach ale wiem że jestem dużo bardziej wartościowym muzykiem i w końcu wiem co gram, rozumiem to i nie mam problemu z komponowaniem. Czas weryfikuje umiejętności. Mnie też zweryfikował dlatego jestem w miejscu, w którym podsiwiadomie chciałem być. Myślę że jeszcze kilka lat zajmnie mi dojście do poziomu, w którym chciałbym być ale praktyka czyni cuda.

Mieszkanie w hotelu Jastrzębia Góra.

Od ośmiu lat mieszkam w nadmorskiem miejscowości Jastrzębia Góra. To nie wielka wioska turystyczna znana z nocnego życia w sezonie. Jako że jestem programistą i pracuje zdalnie, a kocham morze to stwierdziłem że to idealne miejsce dla mnie. Chciałem przyjechać tylko na miesiąc więc znalazłem artykuł „Twój hotel Jastrzębia Góra”. Tam znalazłem coś dla siebie. Przyjemny dom wczasowy z basenem spa i całkiem ładnymi pokojami, prawie jak w domu. Po pierwszym tygodniu poczułem że włąś nie tu chce być i nie przeszkadzało mi że mieszkam w hotelu a nie na swoim. 

Koniec wakacji w hotelu Jastrzębia Góra.

Mój miesiąc tam już się kończył więc postanowiłem poszukać mieszkania. Obejrzałem conajmniej piętnaście. Żadne nie było tanie ale co się dziwić to kurort turystyczny. W końcu skończył mi się opłacony okres w hotelu Jastrzębia Góra. Do tego skończyły mi się pieniądze bo wypłatę dostaje dopiero po 10 każdego miesiąca, a był dopiero drugi. W desperacji  postanowiłem porozmawiać z właścicielem hotelu, w którym mieszkałem czy mógłbym zostać do czasu znalezienia mieszkania, a za każdy dzień zapłacę po dziesiątym. To na prawdę duży kredyt zaufania ze strony właściciela hotelu ale się zgodził. Byłem chyba całkiem dobrym i nie wymagającym gościem hotelu bo płaciłem w terminach, nie miałem żadnych specjalnych zachcianek i zawsze po sobie zostawiałem nienaganny porządek.

Poszukiwania mieszkania.

Jeden Problem z głowy teraz zostaje mi znalezienie mieszkania. Tu już nie było tak łatwo bo to nie wielka miejscowość i na co drugim budynku widnieje napis hotel Jastrzębia Góra, a tam raczej nie sprzedadzą mi mieszkania. Codziennie po całych dniach poszukiwań wracałem do mojego pokoju hotelowego i tak codziennie. Pewnego wieczora wyszedłem zapalić i spotkałem właściciela, który też w ukryciu popalał. Opowiedziałem mu że poszukiwania idą nie najlepiej. Mówiłem mu że każdy chce albo mnie oszukać albo nasiągnać. Właściciel hotelu odrazu mnie wyhamował i powiedział że on ma mieszkanie.

Właściciel hotelu Jastrzębia Góra okazał się wyjściem.

Opowiedział mi że to mieszkanie jest dla jego syna ale on ma dopiero 6 lat więc stoi puste i jeśli chce mogę w nim zamieszkać a płacić mam tylko za media. Kolejny kredyt zaufania. Mieszkanie okazało się idealne i to nad samą plażą, z dala od sezonowego gwaru centrum. Tak mieszkam tu już od ośmiu lat, a z Tomkiem czyli właścicielem mieszkania i hotelu żyję jak z bratem. Pomagamy sobie nawzajem. Hotel Jastrzębia Góra okazał się najlepszym na co mogłem trafić. Dzięki niemu trafiłem na wspaniałych i życzliwych ludzi, znalazłem mieszkanie i miejsce w którym chce być, dodatkowo poznałem tu miłość, której tak mi brakowało.

Złodzieje z Holandii

wynajemProwadzę młodą firmę wynajem samochodow Gdańsk. Chciałem zakupić nowe samochody żeby poszerzyć ofertę i tu zaczęła się moja przygoda. Zamówiłem dwa ekskluzywne Audi i 6 mniejszych samochodów. Wszystko doszło na czas, faktury się zgadzały. Jednym słowem myślałem że wszystko jest ok. Gdy rozpakowaliśmy samochody okazało się że nie mają one silników ani części podwozia.

Brak kontaktu z firmą.

Odrazu próbowałem się do dzwonić do firmy, która mi je sprowadzała. Telefon był wyłączony. Zgłosiłem to na policje. Wszyscy wiem jak oni działają, więc postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Kilka dni później pojechałem do Holandii, bo z tamtąd przyjechały samochody. Wstawiłem podobne ogłoszenie i czekałem na kontakt. Po trzech dniach dostałem odp. Już z innego telefonu i pod inna nazwą. Powiedziałem że jestem na miejscu i chce się spotkać w celu omówienia warunków. Umówiliśmy się natychmiast jeszcze tego samego dnia spotkaliśmy się w jednym z barów. Wcześniej dałem znać policji że widzę się z oszustami. Mieli mnie ubezpieczać. Spotkanie przebiegło dość spokojnie. Omówiliśmy wszystko i poszliśmy w swoją stronę. Myślałem że policja odrazu po spotkaniu go aresztuje ale nic nie zrobili. Zastanawiałem się o co chodzi…? Potem wytłumaczyli mi że to tylko kurier, jak to określili „płotka”. Miałem się jeszcze raz z nim spotkać w celu zmiany zamówienia. Na drugim spotkani podawałem mu wszystkie dane i wtedy wyszła moja głupota. W nazwie firmy podałem prawdziwą nazwę czyli wynajem samochodow Gdansk, zamiast fikcyjnego. Kurier się nie z orientował, ale bałem się że ktoś może zobaczyć że to firma, którą wcześniej oszukali. zostali zatrzymani przy odbiorze pieniędzy, Okazało się że to szajka złodziej z Polski, Niemiec i Belgii. Odzyskałem wszystkie pieniądze i jeszcze dostałem od szkodowanie. Dzisiaj jako prezes wynajem samochodow Gdansk już nie korzystam z usług firm postronnych biorę wszystko prosto od producenta. Samochody bez części wróciły do Holandii tam zostały oddane, a ja postanowiłem w Holandii otworzyć kolejny oddział mojej firmy.

Szczęśliwe zakończenie

Kupiłem nowe mieszkanie w Stargardzie Szczecińskim koło składu opału. Wszyscy mi to odradzali bo mówili że będzie głośno i brudno. Po kilku miesiącach mieszkania w tym miejscu mogę powiedzieć tylko jedno. To była dobra inwestycja. Mieszkanie było tanie, okolica jest spokojna, a zakład skład węgla Stargard Szczeciński okazał się strzałem w dziesiątkę. Bo przeprowadziłem się do tej miejscowości ze względu na pracę, którą miałem tu dostać. Po miesiącu mnie zwolnili i zostałem z kredytem i dzieckiem na głowie. W składzie opału pracował Pan Marian,. Facet miał około 60 lat i zawsze pomagałem mu w obsłudze komputera. Sam studiowałem informatykę, więc co nieco wiem  na ten temat. Pewnego razu jak przyszedłem mu pomóc z ich bazą klientów opowiedziałem mu o mojej historii z pracą i kredytem. Trzy dni pózniej osobiście przyszedł do mnie do mieszkania i zapytał czy mogę wpaść do niego rano? Zgodziłem się, a on dodał żebym ubrał się jak na specjalistę od informatyki przystało. Całą noc zastanawiałem się o co chodzi. W końcu postanowiłem się położyć i iść spać. Rano poszedłem do zakładu skład węgla Stargard Szczeciński. Tam na miejscu  jak zwykle czekał na mnie Pan Marian ale tym razem był z nim klient, który nic nie mówił tylko się przyglądał . Znowu chodziło o bazę klientów .Szybko się uporałem z problemem i wytłumaczyłem Marianowi jak radzić sobie z tym problemem.  Przy wyjściu zatrzymał mnie ten klient, który się przyglądał. Przedstawił się jako prezes składów węgla w całej Polsce i zaproponował mi prace jako specjalista IT w ich firmie. Dzięki sąsiedniemu zakładowi skład węgla Stargard Szczeciński mam prace, oni wcale nie hałasują, a okolica jest czysta i przyjemna. Każdemu mogę polecić takie miejsca .

Pijacki Wybryk

samochodChciałem stylowy samochód w dobrej cenie. Takich rzeczy niestety w Polsce nie ma. Długo szukałem czegoś dla siebie chociaż nie jeżdżę na codzień. Kilka tygodni temu dostałem wiadomość na skrzynkę od wynajem samochodow Gdansk. Odrazu pomyślałem że to coś dla mnie. Przejrzałem ich ofertę i nawet kilka aut mi się podobało. Choć nie wiem czy to może jakiś bubel. Do tego samochód nie był by mój tylko wynajęty. Ale zdecydowałem się wziąć jeden na próbę. Samochód świetny prawie limuzyna. Ale to nadal nie to. Bo wózek musiałem szybko oddać.

Kolejne podejście…

Następnym razem wziąłem trochę mniejszy i tańszy. Nie był zły ale to nie to samo co poprzedni. Za trzecim razem jak pojawiłem się w tej firmie dostałem kartę stałego klienta. Co ona dawała? Miałem znacznie niższe ceny, dostęp do luksusowych aut i co najważniejsze wynajem roczny, z miesięcznymi opłatami. To było coś dla mnie. O limuzynce z pierwszego razu szybko zapomniałem, bo mogłem wziąć na rok np. Ferrari albo Porsche. Super sportowe fury dla każdego. Tak przynajmniej mi się wydawało. Wszystko było ok póki nie rozbiłem jednego z wozów po pijaku. Wtedy zaczął się dramat. Bo ubezpieczenie nie chciało mi pokryć ani szkód alni należności dla wypożyczalni. Wynajem samochodow Gdansk miał być moim koszmarem. Okazał się jednak wybawieniem. Sami ubezpieczali klientów i to od wszystkiego nawet od głupoty czyli pijaństwa. Sami nie chcieli od nas należności. Uratowali mnie więc postanowiłem pomóc im. Byłem ich ambasadorem z przeszłością. Opowiadałem o ich firmie w samych superlatywach tak aby przekonać do wynajmu samochodow innych. Robiłem to non-profit. Po jakimś czasie odezwał się do mnie właściciel firmy z propozycją pracy. To było kolejne wybawienie. Bo po akcji z pijanym kierowcą nie mogłem znaleźć pracy. Do tego byłem postrzegany przez znajomych i sąsiadów jak pijak i bandyta. Teraz dostałem prace w porządnej firmie zadbali o mój image. Wszystko dzięki firmie  wynajem samochodow Gdansk.